79927
Książka
W koszyku
Dżuma w Breslau / Marek Krajewski. - Warszawa : Wydaw.W.A.B., 2007. - 258,[1] s. ; 20 cm.
(Eberhard Mock / Marek Krajewski ; 6)
Tym większe było moje zaskoczenie, gdy ukazała się "Dżuma w Breslau" - nowy kryminał o Mocku i Breslau. Z niemałą radością i satysfakcją spieszę donieść, że powieść trzyma poziom, a pod pewnymi względami nawet wyprzedza wcześniejsze (może z wyjątkiem "Festung Breslau"), zaś jej lektura przynosi słuszną satysfakcję czytelniczą. Akcja "Dżumy w Breslau" rozgrywa się na w latach 1923 - 1924 i przynosi odpowiedź na pytanie o to w jaki sposób Eberhard Mock z nadwachmistrza decernatu IV zajmującego się zadaniami policji obyczajowej awansował na stopień radcy kryminalnego i zastępcy szefa i to w prestiżowej policji kryminalnej. Wszystko rozpoczyna się od podwójnego morderstwa popełnionego na breslauerskich prostytutkach, które zostały uduszone przy pomocy paska od spodni. Makabryczności temu mordowi przydaje fakt, że przed śmiercią wyrwano im przednie zęby. Mock wezwany na miejsce zdarzenia przez Heinricha Mühlhausa - szefa policji kryminalnej nie jest w stanie zidentyfikować kobiet, ale pracuje nad tym wytrwale wykorzystując osiągnięcia daktyloskopii kryminalistycznej. O ironio, ta sama metoda kryminalistyczna posłuży do odkrycia, że na narzędziu zbrodni znajdują się odciski palców samego Mocka. Jako się napisało "Dżumę w Breslau" czyta się wyśmienicie. Marek Krajewski powraca w doskonałym stylu, znanym już ze wcześniejszych powieści z tego cyklu. Lekkie pióro autora, umiejętność poprowadzenia narracji, która charakteryzuje się udanym połączeniem dosadnego i prostego języka z literacką polszczyzną subtelnie przyprószoną patyną greki i łaciny, sprawia, że lektura powieści o Mocku jest dla mnie zawsze doświadczeniem wyjątkowo przyjemnym. Nawet biorąc pod uwagę, że treść i klimat powieści nie należy do takich. A klimat "Dżumy w Breslau" to temat na dłuższą wypowiedź. Zauważam pewne modyfikacje. "Dżuma..." prezentuje ten Breslau, który dostępny był dla nadwachmistrza Mocka, ale raczej jeszcze nie ten, do którego uzyskał on dostęp po awansie. W poprzednich powieściach pewnego dekadenckiego blasku dodawały kontakty głównego bohatera z arystokracją, jego wizyty (zawodowe i prywatne) na salonach. W "Dżumie..." salony są zastąpione przez burdele, knajpy, a wreszcie mury więzienia. Wszystkie bardzo udatnie i z przyrodzoną autorowi swadą opisane tak, że autentycznie można poczuć ich atmosferę. Niemniej mam wrażenie, że nieco mniej w tej powieści jest dwóch elementów, które stanowią dla mnie signum prozy Marka Krajewskiego: Breslau i "gastronomaliów". Powyższa uwaga nie stanowi bynajmniej zarzutu. Po prostu nasuwa mi się po lekturze jako pewna - niewielka w gruncie rzeczy, bo przecież to tylko zmiana ilościowa - modyfikacja w stosunku do poprzednich powieści. Z kolei Breslau tym razem w moim odbiorze stanowi raczej tło dla opowieści niż kolejnego jej bohatera. Niemniej mogę się tutaj łacno mylić i z pewnością wiele osób nie będzie podzielało mojego wrażenia.Jestem szczególnie zadowolona pracą Marka Krajewskiego jeśli chodzi o postaci pojawiające się w "Dżumie...". Autor przyzwyczaił mnie już nie tylko do stosowania łacińskich terminów na określenie pozycji seksualnych (co jest swoją drogą urocze i warte wzmianki), lecz również do tego, że wplata w swoją opowieść charakterystyki czasem całkowicie pobocznych czy epizodycznych postaci, co jednak w pełni służy posuwaniu naprzód akcji. Bardzo lubię ten zabieg.
Status dostępności:
Wypożyczalnia dla Dorosłych
Są egzemplarze dostępne do wypożyczenia: sygn. 82-3 k (2 egz.)
Wypożyczalnia Filii Piechcin
Są egzemplarze dostępne do wypożyczenia: sygn. 82-3 k (1 egz.)
Wypożyczalnia Filii Nr 1
Są egzemplarze dostępne do wypożyczenia: sygn. 82-3 k (1 egz.)
Recenzje:
Pozycja została dodana do koszyka. Jeśli nie wiesz, do czego służy koszyk, kliknij tutaj, aby poznać szczegóły.
Nie pokazuj tego więcej